Saturday, 30 August 2014

11. My lovely glazing

Gdy z braku koncepcji i generalnie niczego... wyjdzie nawet nie lada coś :)






10. Placek Cheerios ?

Dwukolorowa glina i chwilowe natchnienie na coś ... dziwnego ???



Tuesday, 22 July 2014

9. Piec wyzionął ciekawostki ...

Po dość długim oczekiwaniu na włączenie pieca i małych perypetiach z dostaniem się do warsztatu (okres wakacyjny) w końcu mogę pokazać swoją skończoną pracę...
Nie jest idealnie, ale jestem zadowolona. Bardzo długo czekałam żeby w końcu zobaczyć efekty...przyznam, że to stanie w miejscu trochę mnie denerwowało. Dodatkowo muszę wspomnieć, że niestety przedstawione kolory na próbkach bardzo różnią się od tych adekwatnie ponumerowanych na wiadrach, co spowodowało inną kolorystykę niż zaplanowałam ... czarny wyszedł brązowy, a czerwony - fioletowy... chyba czas zrobić porządek z numerkami w warsztacie. Niestety nie jest to ode mnie zależne, ale... trening czyni mistrza, mam nadzieję, że następne rzeczy już będą o level lepsze ;) Tadam!


Thursday, 26 June 2014

8. Kuleczkomania ...

... i ostatnie owoce mojej pracy :)
Piec nadal w uśpieniu :(





Monday, 2 June 2014

Wednesday, 7 May 2014

6. Glazing day


Wiele szkliw ma ten sam kolor...przynajmniej przed wypaleniem ;) Teoretycznie, mamy tutaj przedstawicieli czerni, dwóch rodzajów brązu i bordo. Ciekawa jestem jak to będzie wyglądać po wypaleniu. Czekam wręcz z niecierpliwością!

Monday, 28 April 2014

5. Colorful glazing time...

Szalona abstrakcja, coś kompletnie wymyślonego nagle, bez jakiegokolwiek planu. Prawdopodobnie posłuży jako "kubeczek" na długopisy bądź pędzle. Kolorystyka czerwono-granatowa czeka cierpliwie na wypalanie. Tutaj, po pomalowaniu widzimy czerwień, brązy i szarości. 




Wednesday, 9 April 2014

4. Workshop day

Dzisiejszy dzień w warsztacie, takie oto przyniósł owoce. Ponownie zasiadłam do koła, po dłuższej przerwie, ponieważ przez dobry miesiąc pochłonął mnie slip casting.
Pracując na kole, nigdy nie zastanawiam się, co zrobić, po prostu robię, a to, co wychodzi jest niespodzianką. Muszę przyznać, że dzisiaj mile się zaskoczyłam, w końcu wyszło mi coś ciut większego na kole niż ostatnio i to za pierwszym razem.. ćwiczenia czynią nas coraz lepszymi... poniżej zdjęcia i taka tam bajeczka :)
 
Coś się tworzy...
 
... wyszła miseczka :)
... a żeby urozmaicić pustkę, szlaczki
Domo-kun - niespodzianka :)
Bajeczka :



Friday, 4 April 2014

3. Potter's wheel

Tak bardzo chciałabym Wam coś pokazać już kolorowego, zresztą sama jestem ciekawa efektów kolorystycznych, to również był mój pierwszy raz zabawy ze szkliwieniem. Ale niestety większość rzeczy, w tym greenware czeka dopiero na pierwsze wypalenie. W sumie oprócz slip castingu, postanowiłam pobawić się kołem, nie powiem, wcale nie jest to takie proste, prawidłowe przygotowanie gliny, wyłapanie symetrii, nadanie kształtu... w sumie z kilku prób wyszło coś takiego. Pomalowane na kolor bardzo ciemno granatowy, a w środku biały, cierpliwie czeka w kolejce do pieca. Ciekawa jestem efektów, mam nadzieję, że nie wyjdzie czarne i że nałożyłam wystarczająco szkliwa :)
Zdjęcia niestety są bardzo często robione przeze mnie telefonem, obiecuje poprawić jakość na przyszłość. :)



Thursday, 3 April 2014

2. Projekt "Grain Boundary"

Czasochłonne wyzwanie, oblepienia całej odlanej buteleczki, maleńkimi kuleczkami dla efektu "grain boundary", jak ja to nazywam  ;) w efekcie butelka przypomina mi jeszcze mumię.
Oto wyniki na razie skończonego greenware, czekamy na wypalanie.
Oj było pracy, było ;)


Wednesday, 2 April 2014

1. Slip casting - my first time

Odlewanie ceramiki, czyli slip casting, proces, który wydaje się dziecinnie prosty. Potrzebujemy glinę odlewniczą, formę. Wlewamy glinę do formy, odczekujemy chwilę, aby nam zastygła na brzegach, tworząc skorupę, następnie resztę wylewamy i pozostawiamy formę z zawartością do wyschnięcia.  Brzmi banalnie, prawda? A jednak dużo zależy od przygotowanej gliny oraz formy, a także od naszej cierpliwości i delikatności.
Moje pierwsze spotkanie z tą metodą właśnie tak wyglądało, to była udana zabawa, ponieważ glinę miałam przygotowaną w odpowieniej proporcji składników pod okiem nauczyciela, stąd nie musialam się martwić o jej skład ani konsystencję. A formy były nowe i bardzo dobrze odbierały glinie wilgoć. Prawdziwa zabawa zaczęła się dopiero później, kiedy taką glinę musiałam przygotować sama, na dodatek z odpadów.
Zdjęcia podczas pracy oraz rezultat:






Greenware zostało poddane wyschnięciu i wypaleniu.